CiekawostkiTurystykaUsługi

Kontrole lokali rozrywkowych tylko w godzinach biurowych? „To byłaby fikcja nadzoru”





W Islandii trwa dyskusja po tym, jak policja i urząd skarbowy zamknęły w weekend trzy lokale rozrywkowe w Reykjavíku i Hafnarfjörður. Działania miały związek ze sprawdzaniem zezwoleń na działalność, licencji ochrony oraz możliwych naruszeń podatkowych.

Część przedstawicieli branży gastronomicznej skrytykowała jednak moment przeprowadzenia kontroli. Einar Bárðarson, dyrektor Samtaka fyrirtækja á veitingamarkaði, zwrócił uwagę, że akcję przeprowadzono w godzinach największego ruchu, gdy lokale były w pełni otwarte i obsługiwały klientów.

Nie kwestionował samych zarzutów, ale czas i sposób działania służb.

„Lokale nie działają głównie o 10 rano we wtorek”

Na tę krytykę odpowiedziała Sigrún Guðmundsdóttir, dyrektorka Heilbrigðiseftirlit Suðurlands i sekretarz stowarzyszenia islandzkich inspekcji zdrowia publicznego.

W swoim tekście opublikowanym w Vísi podkreśliła, że kontrola lokali rozrywkowych ma sens wtedy, kiedy ich działalność faktycznie się odbywa. Czyli nie w pustym lokalu w środku dnia, ale wtedy, gdy są goście, sprzedawany jest alkohol, pracują ochroniarze i pojawia się realne ryzyko naruszeń.

Jej zdaniem, jeśli nadzór nad ochroną, sprzedażą alkoholu, godzinami otwarcia czy bezpieczeństwem miałby odbywać się wyłącznie poza godzinami największego ruchu, stałby się w dużej mierze fikcją.

Uczciwi przedsiębiorcy też tracą

Sigrún zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: nieuczciwą konkurencję. Jeżeli część lokali działa bez wymaganych zezwoleń, nie spełnia obowiązkowych wymogów albo nie odprowadza należnych opłat publicznych, to uzyskuje przewagę nad tymi, którzy prowadzą biznes zgodnie z prawem.

Uczciwi restauratorzy i właściciele lokali ponoszą koszty licencji, ochrony, podatków, kontroli i spełniania wymogów. Jeśli konkurencja tego nie robi, a kontrole przedstawia się jako „uciążliwość”, to problem zostaje odwrócony.

Według Sigrún organizacje branżowe powinny jako pierwsze domagać się równych zasad dla wszystkich.

Godziny szczytu nie mogą być strefą bez kontroli

Główne przesłanie jej stanowiska jest proste: godziny największego ruchu nie mogą być czasem ochronnym przed kontrolami.

Jeżeli lokal jest otwarty, przyjmuje gości i prowadzi działalność wymagającą zezwoleń, musi liczyć się z tym, że kontrola może odbyć się właśnie wtedy, gdy działalność rzeczywiście trwa.

W przeciwnym razie służby sprawdzałyby jedynie dokumenty i puste pomieszczenia, a nie realne funkcjonowanie lokalu.

Spór pokazuje napięcie między interesem przedsiębiorców a obowiązkiem państwa do egzekwowania prawa. Dla właścicieli lokali kontrola w godzinach szczytu może oznaczać straty, chaos i utratę klientów. Dla służb właśnie ten moment jest jednak najważniejszy, bo wtedy można sprawdzić, czy lokal faktycznie działa zgodnie z przepisami.

Jeżeli kontrola ma obejmować sprzedaż alkoholu, pracę ochrony, bezpieczeństwo klientów i przestrzeganie godzin otwarcia, nie może odbywać się wyłącznie wtedy, gdy lokal jest pusty.

Inaczej nadzór staje się tylko formalnością, a uczciwi przedsiębiorcy zostają z kosztami, których inni mogą próbować unikać.

Źródło
mbl.isRÚV
Back to top button