Wydarzenia

17-latek podejrzany o udział w handlu ludźmi może być jednocześnie jego ofiarą

Norweska policja prowadzi śledztwo w sprawie rozległej siatki przestępczej, która miała organizować prostytucję na terenie Norwegii. Wśród piętnastu podejrzanych znajduje się 17-letni chłopak z kraju ogarniętego wojną.

Sprawa jest szczególnie trudna, ponieważ policja podejrzewa, że nastolatek może być jednocześnie osobą podejrzaną o współudział w handlu ludźmi i działalności związanej z prostytucją, ale także jedną z ofiar tej samej grupy przestępczej.

Policja obawia się, że chłopak wróci pod kontrolę siatki

Nastolatek został zatrzymany w kwietniu razem z innymi osobami, po szeroko zakrojonej akcji norweskiej policji. Według Jeanette Svendsen z prokuratury policyjnej w okręgu wschodnim, która kieruje śledztwem, największą obawą funkcjonariuszy jest to, że chłopak może ponownie trafić pod kontrolę osób stojących za przestępczym procederem.

Policja twierdzi, że osoby kierujące siatką znały jego wiek, ale mimo to wysyłały go do różnych norweskich miast, aby wykonywał zadania przygotowawcze. Miało chodzić m.in. o organizowanie mieszkań wykorzystywanych później do prostytucji.

Chłopak przebywał w Norwegii sam. Nie miał rodziny, stałego miejsca zamieszkania i nie znał języka norweskiego.

System nie ma odpowiednich narzędzi

Policja poprosiła norweskie służby ochrony dzieci o umieszczenie chłopaka w bezpiecznym miejscu pod nieujawnionym adresem. Funkcjonariusze chcieli także, aby nie miał dostępu do telefonu, kart płatniczych i kontaktu z osobami z zewnątrz. Według policji konieczne byłoby też stałe monitorowanie jego sytuacji, aby uniemożliwić mu zniknięcie i powrót do osób, które mogły go wykorzystywać.

Odpowiedź systemu była jednak prosta: w Norwegii nie ma obecnie takiego środka ochrony, który spełniałby te wymagania.

Chłopak został najpierw tymczasowo aresztowany na trzy tygodnie, ale później zwolniono go, gdy otrzymał również status pokrzywdzonego. Został umieszczony w placówce ochrony dzieci, ale nie jest to przymusowa izolacja. Oznacza to, że jeśli zdecyduje się wyjść, pracownicy nie mają prawa go zatrzymać.

Podejrzany i pokrzywdzony w jednej osobie

Jego prawniczka, Jasmin Gheshlaghi, podkreśla, że sprawa jest wyjątkowo skomplikowana. Jej klient jest niepełnoletnim cudzoziemcem, który jednocześnie ma status podejrzanego i pokrzywdzonego w bardzo poważnej sprawie karnej.

Chłopak nie przyznaje się do winy.

Taka sytuacja pokazuje trudność, z jaką mierzą się organy ścigania i instytucje pomocy społecznej. Dziecko może zostać wykorzystane przez zorganizowaną grupę przestępczą, a następnie samo wykonywać zadania na rzecz tej grupy. W świetle prawa może więc pojawić się jako podejrzany, ale z perspektywy ochrony dzieci nadal może wymagać pomocy i zabezpieczenia przed dalszym wykorzystywaniem.

Brak placówek zdolnych zapewnić ochronę

Norweska instytucja Bufetat, odpowiedzialna za sprawy dzieci, młodzieży i rodziny, odpowiedziała policji, że nie dysponuje placówkami, w których można byłoby zapewnić chłopakowi żądaną ochronę.

To szczególnie niepokojące, ponieważ norweski parlament niedawno zmienił przepisy dotyczące ochrony dzieci właśnie po to, aby możliwe było lepsze zabezpieczanie małoletnich ofiar handlu ludźmi.

Jeanette Svendsen przyznaje, że sytuacja budzi poważny niepokój. Jak mówi, jednym z zadań policji jest ochrona dzieci, ale w tej sprawie służby widzą, że system ochrony dzieci nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego zabezpieczenia.

Dzieci mogą wracać do przestępców

Według norweskich danych tylko w ubiegłym roku służby ochrony dzieci zajmowały się sprawami siedmiorga młodych ludzi uznawanych za potencjalne ofiary handlu ludźmi. Były to dwie dziewczyny i pięciu chłopców w wieku od 13 do 18 lat, pochodzący ze Skandynawii lub Azji.

Policja ostrzega, że jeżeli takie dzieci „wypadają” z systemu, mogą ponownie wrócić do środowiska przestępczego. Często nie dlatego, że same tego chcą, ale dlatego, że są zależne od dorosłych sprawców, nie mają rodziny, środków do życia, języka ani bezpiecznego miejsca pobytu.

W omawianej sprawie problem pogłębił jeszcze spór o odpowiedzialność. Instytucje miały nie dojść do porozumienia, która jednostka ochrony dzieci powinna odpowiadać za chłopaka — ta z miejsca, w którym przebywał przed zatrzymaniem, czy ta z miejsca, gdzie został aresztowany.

Państwo ma obowiązek chronić, ale nie ma jak

Norweska policja wskazuje, że państwo ma międzynarodowy obowiązek zapobiegania temu, aby małoletnia ofiara handlu ludźmi ponownie trafiła do sprawców. W praktyce jednak okazuje się, że brakuje odpowiednich narzędzi i miejsc, które mogłyby zapewnić taką ochronę.

To jeden z najbardziej dramatycznych elementów tej sprawy: system rozpoznaje problem, policja widzi zagrożenie, ale instytucje nie mają realnego rozwiązania.

Sprawa 17-latka pokazuje, jak skomplikowany jest handel ludźmi, szczególnie gdy dotyczy dzieci i młodzieży. Ofiara może zostać wciągnięta w działalność przestępczą, wykonywać polecenia sprawców, a potem sama znaleźć się w roli podejrzanego.

Nie zmienia to faktu, że małoletni znajdujący się pod wpływem zorganizowanych grup przestępczych wymagają szczególnej ochrony.

Norweska sprawa pokazuje lukę między deklaracjami a rzeczywistością. Prawo mówi o ochronie dzieci przed handlem ludźmi, ale gdy policja prosi o konkretne środki — bezpieczny adres, izolację od sprawców, brak telefonu, stały nadzór — okazuje się, że takich rozwiązań po prostu nie ma.

A jeśli państwo nie potrafi ochronić dziecka w takiej sytuacji, to ryzyko jest oczywiste: dziecko może wrócić dokładnie tam, skąd policja próbowała je wydostać.

NRK

NRK-II (Norska lögreglan: Svona starfa þeir)

NRK-III (lögregla kemst á snoðir um hringinn)

Źródło
mbl.isRÚV
Back to top button