Władze Hagaskóli zdecydowały się na dużą zmianę w sposobie korzystania z technologii w szkole. Od nowego roku szkolnego uczniowie nie będą już mieli stałego, swobodnego dostępu do swoich Chromebooków, które dotąd otrzymywali na początku 8. klasy i używali aż do ukończenia 10. klasy — zarówno w szkole, jak i w domu.
Dyrektor szkoły, Ómar Örn Magnússon, zapowiada, że uczniowie będą częściej pracować z papierem, długopisem, zeszytami ćwiczeń i tradycyjnymi książkami. Komputery nadal będą dostępne, ale to nauczyciele będą decydować, kiedy i do czego zostaną użyte. Uczniowie nie będą zabierać ich do domu.
Decyzję podjęli nauczyciele
Zmiana nie jest przypadkowa. Nauczyciele Hagaskóli dyskutowali o niej przez dłuższy czas i zdecydowali, że obecny model — w którym każdy uczeń ma własne urządzenie do stałego użytku — niekoniecznie służy nauce.
Szkoła nie wprowadza zmian natychmiast, bo cały rok nauczania był już zaplanowany w środowisku cyfrowym. Nowe zasady wejdą w życie jesienią.
Ómar podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o organizację sprzętu, ale o głębszą zmianę podejścia do nauki. Uczniowie mają więcej pisać ręcznie, czytać z książek i pracować na papierze, a nie tylko przewijać pliki PDF na ekranach.
„Nie zmieniło się to, jak człowiek się uczy”
Dyrektor wskazuje, że jednym z głównych argumentów za zmianą są badania i obserwacje dotyczące sposobu uczenia się.
Według niego w ostatnich latach technologia bardzo się zmieniła, ale podstawowy sposób, w jaki człowiek przyswaja wiedzę, nie zmienił się tak bardzo. Szczególne znaczenie ma relacja między ręką a umysłem — czyli pisanie, notowanie, praca z tekstem i fizycznym materiałem.
Szkoła zwraca też uwagę na różnicę między czytaniem książki a czytaniem z ekranu. Długi tekst w tradycyjnej książce wymaga innego rodzaju skupienia niż przewijanie pliku PDF. A właśnie skupienie, czytanie ze zrozumieniem i praca z dłuższym tekstem są dziś jednym z największych wyzwań edukacyjnych.
Nauka zamknięta w komputerach
Ómar wskazuje również na problem rodziców. Coraz częściej słyszą oni, że nauka ich dzieci została „zamknięta w komputerach” — za hasłami, systemami i cyfrowymi platformami. Dziecko nie przynosi już książek do domu, nie pokazuje zeszytów, nie prosi o pomoc przy konkretnym tekście czy zadaniu.
Szkoła uważa, że rodzice powinni mieć realną możliwość uczestniczenia w nauce dziecka. Tradycyjne książki i zeszyty ułatwiają to znacznie bardziej niż materiały ukryte w cyfrowym środowisku, do którego dostęp ma głównie uczeń.
To ważny argument, bo edukacja nie odbywa się wyłącznie w klasie. Dom i rodzice nadal mają znaczenie, szczególnie wtedy, gdy dziecko ma problemy z czytaniem, pisaniem lub rozumieniem tekstu.
Rodzice ograniczają ekran, szkoła wysyła komputer do domu
Dyrektor zwraca uwagę także na sprzeczność, którą zgłaszali rodzice. W wielu domach ustala się zasady dotyczące czasu ekranowego. Rodzice próbują ograniczać korzystanie z ekranów, telefonów i komputerów, a jednocześnie szkoła wysyła dziecko do domu z laptopem, który ma być stale dostępny.
W praktyce utrudnia to rodzicom egzekwowanie zasad i zwiększa obecność ekranów w życiu dziecka.
Według Ómara przez lata istniała fala przekonania, że każdy uczeń powinien mieć własne urządzenie. Szkoły w wielu krajach poszły w tym kierunku. Teraz jednak coraz częściej pojawiają się badania i głosy wskazujące nie tylko na korzyści, ale także na poważne ograniczenia takiego modelu.
Problem z podręcznikami
Zmiana w Hagaskóli odsłania też większy problem islandzkiej edukacji: brak wystarczających inwestycji w materiały dydaktyczne.
Ómar zwraca uwagę, że na Islandii na podręczniki przeznacza się około 8 tysięcy koron rocznie na ucznia, podczas gdy w innych krajach nordyckich jest to około 35–40 tysięcy koron. To ogromna różnica.
Jego zdaniem warto zadać pytanie, czy część pieniędzy wydawanych na sprzęt komputerowy nie byłaby lepiej wykorzystana na dobre książki i materiały edukacyjne.
Szkoła chce zamówić tradycyjne podręczniki na nowy rok szkolny, ale pojawia się problem: nie wszystkie materiały istnieją dziś w wersji drukowanej. Część dostępna jest wyłącznie jako PDF. Dlatego dyrektor uważa, że potrzebne jest szersze działanie władz i odbudowa systemu wydawania podręczników.
„Celem nauki nie jest wygoda”
Jednym z najmocniejszych zdań dyrektora jest stwierdzenie, że celem nauki nie jest to, aby była wygodna.
Uczniowie przyzwyczaili się do oddawania zadań przez komputer. Dla nauczycieli również jest to często wygodne, bo łatwiej zarządzać pracami w systemie cyfrowym. Ale wygoda nie powinna być głównym kryterium.
Nauka ma być czasem wyzwaniem. Wymaga wysiłku, koncentracji, powtarzania, pisania, czytania i pracy nad sobą. Jeżeli wszystko zostaje uproszczone do kliknięć, krótkich notatek i cyfrowych skrótów, może ucierpieć głębsze rozumienie materiału.
Chodzi o lepsze wyniki i czytanie ze zrozumieniem
Szkoła liczy, że zmiany pomogą uczniom osiągać lepsze wyniki, szczególnie w zakresie języka, czytania i rozumienia tekstu.
Ómar wskazuje, że uczniowie muszą czytać długie, spójne teksty, a nie tylko krótkie notatki, streszczenia i fragmenty. To szczególnie ważne w kontekście wyników PISA, które pokazują spadek umiejętności czytania ze zrozumieniem i ogólnej sprawności językowej uczniów.
Powrót do książek, papieru i pisania ręcznego nie jest więc sentymentem za przeszłością. To próba odpowiedzi na bardzo konkretny problem: dzieci czytają gorzej, koncentrują się słabiej i coraz częściej uczą się w środowisku, które samo w sobie rozprasza.
Decyzja Hagaskóli pokazuje, że szkoły zaczynają poważnie weryfikować cyfrowy entuzjazm ostatnich lat. Komputery nie znikną z edukacji, ale przestają być traktowane jako automatyczne rozwiązanie każdego problemu.
Technologia może pomagać w nauce, ale nie zastąpi czytania książek, pisania ręcznego, pracy z tekstem i skupienia. Nie każda cyfryzacja oznacza postęp. Czasem prawdziwym postępem jest odwaga, aby przyznać, że coś poszło za daleko.
Hagaskóli nie rezygnuje z komputerów całkowicie. Szkoła chce jednak, aby to nauczyciel kontrolował narzędzie, a nie żeby narzędzie kontrolowało sposób uczenia się.
To ważny sygnał dla całego systemu edukacji: dzieci nie potrzebują tylko szybszego dostępu do ekranów. Potrzebują także ciszy, książek, papieru, pisania i dorosłych, którzy potrafią powiedzieć, że nauka nie zawsze musi być łatwa i wygodna.
Potrzebujesz pomocy na Islandii? Stowarzyszenie Moja Islandia wspiera Polaków w sprawach związanych z pracą, mieszkaniem, meldunkiem, urzędami, świadczeniami, emeryturą, wypadkami, ubezpieczeniami, podatkami, dokumentami i codziennym życiem na Islandii. Jeśli nie wiesz, gdzie zwrócić się ze swoim problemem, skontaktuj się z nami.
📞 +354 789 2299
Gdzie Polak/a może uzyskać pomoc na Islandii?
Jeśli nie wiesz, do jakiego urzędu, związku zawodowego lub instytucji zwrócić się ze swoją sprawą, możesz skontaktować się ze Stowarzyszeniem Moja Islandia. Pomożemy ustalić, gdzie szukać właściwej pomocy i jakie mogą być kolejne kroki.
Czy Moja Islandia pomaga w problemach z pracodawcą?
Możemy pomóc w zrozumieniu sytuacji i wskazać odpowiednią instytucję lub związek zawodowy. Dotyczy to między innymi niewypłaconego wynagrodzenia, zwolnienia, urlopu, chorobowego czy problemów z warunkami zatrudnienia.
Mam problem z wynajmem mieszkania na Islandii. Gdzie szukać pomocy?
Skontaktuj się z Moja Islandia. Pomożemy ustalić, gdzie zgłosić problem dotyczący umowy najmu, kaucji, wypowiedzenia lub konfliktu z właścicielem mieszkania.
Dostałem pismo z islandzkiego urzędu i nie rozumiem, czego ode mnie chcą. Co zrobić?
Nie należy go ignorować. Skontaktuj się z nami. Możemy pomóc ustalić, czego dotyczy dokument i gdzie należy zwrócić się w danej sprawie.
Czy pomagacie Polakom, którzy nie mówią dobrze po islandzku?
Tak. Jednym z celów Moja Islandia jest ułatwienie Polakom dostępu do informacji i pomocy w sytuacjach, w których bariera językowa utrudnia załatwienie sprawy.
Czy pomagacie w sprawach emerytalnych i świadczeniach?
Możemy pomóc znaleźć właściwe informacje i wskazać, gdzie należy załatwić konkretną sprawę dotyczącą islandzkiej emerytury, funduszu emerytalnego, świadczeń lub kontaktu z odpowiednią instytucją.
Czy mogę skontaktować się z Moja Islandia, jeśli nie wiem nawet, do jakiej instytucji powinienem się zgłosić?
Tak. Właśnie w takich sytuacjach warto się z nami skontaktować. Nie musisz znać islandzkiego systemu ani wiedzieć, który urząd odpowiada za Twój problem.
Mam problem z ubezpieczeniem na Islandii. Gdzie szukać pomocy?
Moja Islandia może pomóc ustalić, do jakiej instytucji lub ubezpieczyciela należy się zwrócić, jakie dokumenty mogą być potrzebne i jakie kolejne kroki podjąć.
Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Co mogę zrobić?
W takiej sytuacji warto sprawdzić uzasadnienie decyzji i warunki polisy. Możemy pomóc w zrozumieniu pisma i wskazać, gdzie można złożyć odwołanie lub szukać dalszej pomocy.
Nie rozumiem rozliczenia podatkowego na Islandii. Czy możecie pomóc?
Tak. Możemy pomóc w zrozumieniu dokumentów ze Skatturinn, wyjaśnić podstawowe pojęcia i wskazać, gdzie należy zgłosić konkretną sprawę.
Mam niedopłatę podatku na Islandii. Co teraz?
Nie należy ignorować pisma ze Skatturinn. Warto sprawdzić, z czego wynika niedopłata, termin płatności oraz czy istnieje możliwość korekty lub odwołania.
Wyjechałem z Islandii, ale nadal mam sprawy podatkowe lub ubezpieczeniowe. Gdzie się zgłosić?
Moja Islandia może pomóc ustalić, z jaką instytucją należy się skontaktować i jakie dokumenty przygotować, także jeśli mieszkasz już poza Islandią.
Mieszkasz od lat na Islandii, ale nie masz prawidłowego meldunku?
Dopóki wszystko jest w porządku, wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że ich dane w Þjóðskrá są nieaktualne albo że nie mają prawidłowo zarejestrowanego miejsca zamieszkania.
Problem może pojawić się w najmniej odpowiednim momencie – na przykład po wypadku, podczas załatwiania spraw związanych z ubezpieczeniem, świadczeniami, leczeniem lub odszkodowaniem. Wtedy nieprawidłowe dane w rejestrach mogą oznaczać dodatkowe formalności i konieczność wyjaśniania swojej sytuacji.
Mieszkasz na Islandii od lat i nie jesteś pewien, czy Twój meldunek jest prawidłowy? Nie czekaj, aż problem wyjdzie przy okazji poważnej sprawy. Skontaktuj się ze Stowarzyszeniem Moja Islandia. Pomożemy Ci ustalić, gdzie sprawdzić swoje dane i do jakiej instytucji zwrócić się, jeśli wymagają uporządkowania.
Mam problem z meldunkiem na Islandii. Gdzie szukać pomocy?
Jeżeli masz problem z rejestracją adresu, zmianą miejsca zamieszkania lub danymi znajdującymi się w Þjóðskrá, skontaktuj się z Moja Islandia. Pomożemy ustalić, gdzie należy zgłosić sprawę i jakie kroki podjąć.
Þjóðskrá wykreśliło mnie z adresu. Co zrobić?
Takiej informacji nie należy ignorować. Warto ustalić przyczynę zmiany i sprawdzić, czy dane w rejestrze są prawidłowe. Moja Islandia może pomóc w zrozumieniu pisma i kontakcie z odpowiednią instytucją.
Przeprowadziłem się na Islandii. Czy muszę zmienić meldunek?
Zmiana miejsca zamieszkania może wymagać aktualizacji danych w islandzkim rejestrze ludności. Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, możesz zwrócić się do Moja Islandia.
Wyjeżdżam z Islandii na stałe. Co zrobić z meldunkiem?
Przy przeprowadzce za granicę należy zadbać o prawidłowe dane w islandzkich rejestrach. Ma to znaczenie również przy późniejszym załatwianiu spraw urzędowych.
Ktoś jest nadal zameldowany w moim mieszkaniu, ale już tutaj nie mieszka. Co zrobić?
W takiej sytuacji można zgłosić problem dotyczący rejestracji miejsca zamieszkania. Moja Islandia może pomóc ustalić właściwą procedurę i urząd.
Nie rozumiem pisma z Þjóðskrá. Czy możecie pomóc?
Tak. Jeżeli otrzymałeś pismo dotyczące adresu, miejsca zamieszkania lub innych danych w rejestrze i nie wiesz, czego urząd od Ciebie wymaga, skontaktuj się z Moja Islandia.







