Islandzka gospodarka urosła o 2,7 procent w pierwszym kwartale

Produkt krajowy brutto Islandii wzrósł w pierwszych trzech miesiącach roku o 2,7 procent realnie w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Według pierwszych szacunków Hagstofa Íslands, czyli islandzkiego urzędu statystycznego, wzrost gospodarczy był napędzany przede wszystkim przez handel zagraniczny.
To istotna zmiana, ponieważ w ostatnich dwóch i pół roku islandzka gospodarka częściej notowała spadki niż wzrost. Wzrost PKB odnotowano tylko w trzech z ostatnich dziesięciu kwartałów.
Handel zagraniczny poprawił wynik gospodarki
Największa zmiana nastąpiła w handlu zagranicznym. Rok wcześniej Islandia miała deficyt w wysokości 66,5 miliarda koron, natomiast w pierwszym kwartale tego roku odnotowano nadwyżkę na poziomie 5,9 miliarda koron.
To właśnie ta poprawa była jednym z głównych powodów dodatniego wyniku gospodarczego. Oznacza to, że eksport i bilans handlu z zagranicą odegrały ważniejszą rolę niż popyt wewnętrzny.
Wydatki krajowe i inwestycje spadły
Mimo dodatniego wzrostu PKB nie wszystkie dane są pozytywne. Krajowe wydatki zmniejszyły się realnie o 0,9 procent, a inwestycje spadły aż o 12 procent.
To pokazuje, że gospodarka nie rośnie równomiernie. Wzrost wynika głównie z lepszego wyniku w handlu zagranicznym, podczas gdy część aktywności wewnątrz kraju słabnie.
Konsumpcja prywatna nadal rośnie
Wydatki gospodarstw domowych wzrosły o 2,2 procent, a konsumpcja publiczna o 0,8 procent. Jednocześnie widać, że popyt krajowy ogólnie słabnie, a zakupy usług i produktów związanych z konsumpcją rosną wolniej niż w poprzednich okresach.
Wyjątkiem są samochody oraz podróże zagraniczne. Islandczycy kupowali więcej aut, a ich wydatki na wyjazdy za granicę również wzrosły.
Gospodarka odbija, ale ostrożnie
Dane za pierwszy kwartał pokazują, że islandzka gospodarka wróciła na ścieżkę wzrostu, ale obraz nie jest jednoznaczny. Z jednej strony PKB wzrósł o 2,7 procent, a handel zagraniczny wyraźnie się poprawił. Z drugiej strony spadek inwestycji i słabszy popyt krajowy pokazują, że część gospodarki nadal znajduje się pod presją.
W praktyce oznacza to, że wzrost jest pozytywnym sygnałem, ale nie musi jeszcze oznaczać trwałego i szerokiego ożywienia. Kolejne kwartały pokażą, czy poprawa utrzyma się również w inwestycjach, konsumpcji i aktywności krajowej.






