GospodarkaPolitykaWiadomości z kraju

Islandczycy patrzą w przyszłość z pesymizmem

Nastroje gospodarcze na Islandii są obecnie niemal tak słabe jak w najtrudniejszym okresie pandemii koronawirusa. Wskaźnik oczekiwań Gallupa pokazuje wyraźny pesymizm, a zdecydowana większość menedżerów ocenia perspektywy gospodarcze jako niekorzystne.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że społeczne nastroje nie do końca odpowiadają rzeczywistej kondycji gospodarki. Islandia nadal ma mocne sektory eksportowe, siła nabywcza zaczyna rosnąć, a obecnie niewiele wskazuje na zbliżający się poważny kryzys.

Obraz jest więc niejednoznaczny: odczucia są ponure, ale podstawy gospodarki w wielu miejscach pozostają stabilne.

Wysokie ceny i odsetki odbierają ludziom poczucie bezpieczeństwa

Najważniejszym źródłem niezadowolenia pozostają wysoka inflacja i wysokie stopy procentowe. Nawet jeśli część wskaźników gospodarczych się poprawia, przeciętny mieszkaniec Islandii nadal odczuwa wysokie ceny podczas codziennych zakupów, a osoby spłacające kredyty ponoszą duże koszty finansowe.

To właśnie codzienne doświadczenia kształtują nastroje bardziej niż dane o eksporcie, cenach aluminium czy wynikach dużych przedsiębiorstw.

Do tego dochodzą informacje o rosnącym bezrobociu i zwolnieniach grupowych. Nawet jeśli skala problemu nie oznacza jeszcze załamania rynku pracy, takie wiadomości zwiększają niepewność. Ludzie zaczynają obawiać się o własne miejsca pracy i ograniczają wydatki.

Gospodarstwa domowe nadal są w stosunkowo dobrej sytuacji

Według ekspertów cytowanych przez Morgunblaðið gospodarstwa domowe jako całość nadal znajdują się w dość stabilnej sytuacji. Siła nabywcza rośnie, a firmy — mimo wysokich kosztów wynagrodzeń i oprocentowania — w większości radzą sobie z trudnym otoczeniem.

Nie oznacza to, że wszystkie rodziny i przedsiębiorstwa mają się dobrze. Sytuacja osób z wysokimi kredytami, najemców, bezrobotnych lub firm silnie zadłużonych może wyglądać zupełnie inaczej niż wskazują ogólne statystyki.

Średnie dane nie pokazują bowiem, jak nierówno rozkładają się koszty inflacji i wysokich stóp procentowych.

Bezrobocie rośnie, ale eksport pomaga gospodarce

Jednym z negatywnych sygnałów jest stopniowy wzrost bezrobocia. Coraz częściej pojawiają się również informacje o redukcjach zatrudnienia. To właśnie te wiadomości najmocniej wpływają na społeczne poczucie niepewności.

Jednocześnie Islandia korzysta z bardzo korzystnej sytuacji w kilku ważnych sektorach eksportowych.

Ceny ryb utrzymują się na wysokim poziomie, a aluminium znacząco podrożało. Dobre wyniki osiągają także centra danych, które generują wysokie przychody. Korzystne mogą być również perspektywy dotyczące połowów gromadnika.

Te branże dostarczają Islandii wpływów z eksportu i wzmacniają gospodarkę w okresie, gdy krajowy popyt pozostaje osłabiony przez wysokie koszty kredytów.

Nadzieje związane z turystyką

Pozytywnym sygnałem może być również turystyka. Oczekuje się zwiększonej liczby podróżnych, m.in. dzięki bezpośrednim połączeniom Air China.

Większy napływ turystów oznacza dodatkowe przychody dla hoteli, restauracji, wypożyczalni samochodów, przewoźników i wielu mniejszych firm.

Turystyka pozostaje jednak sektorem podatnym na wahania. Zależy od kursów walut, kosztów podróży, sytuacji międzynarodowej i kondycji finansowej konsumentów w innych krajach. Nie może więc samodzielnie zagwarantować stabilności całej gospodarki.

Referendum w sprawie UE zwiększa niepewność

Dodatkowe napięcie wywołuje referendum dotyczące Unii Europejskiej. Sama perspektywa poważnej zmiany politycznej i gospodarczej powoduje niepewność wśród przedsiębiorców, inwestorów i obywateli.

Nie wiadomo, jak potoczy się dalsza debata, jakie byłyby kolejne kroki po referendum i jakie skutki przyniosłyby negocjacje z UE.

Dla jednych bliższe związki z Unią oznaczają szansę na stabilniejszą walutę, niższe stopy i większy rynek. Dla innych są zagrożeniem dla kontroli nad rybołówstwem, rolnictwem, zasobami i własną polityką gospodarczą.

Już sama niepewność może powodować odkładanie inwestycji oraz decyzji biznesowych.

Możliwe napięcia wokół układów zbiorowych

Kolejnym czynnikiem ryzyka jest możliwość zerwania układów zbiorowych jesienią. Jeśli rozmowy pomiędzy pracownikami, związkami zawodowymi i pracodawcami zakończą się konfliktem, może to ponownie zwiększyć presję płacową i inflacyjną.

Wysokie podwyżki wynagrodzeń mogą poprawić sytuację pracowników w krótkim okresie, ale jeśli firmy przeniosą rosnące koszty na ceny, inflacja może pozostać wysoka. Z drugiej strony zbyt mały wzrost wynagrodzeń może oznaczać dalsze pogorszenie poziomu życia.

To trudna równowaga, szczególnie w małej gospodarce, w której zmiany kosztów szybko przekładają się na ceny.

Dlaczego ludzie nie wierzą w dobre dane?

Rozbieżność między wskaźnikami gospodarczymi a nastrojami społecznymi nie jest czymś niezwykłym.

Gospodarka może rosnąć, eksport może przynosić wysokie dochody, a firmy mogą osiągać zyski, ale zwykły człowiek ocenia sytuację na podstawie własnego rachunku bankowego.

Jeżeli rata kredytu jest wysoka, zakupy są drogie, mieszkanie pozostaje poza zasięgiem, a w mediach pojawiają się informacje o zwolnieniach, trudno odczuwać optymizm.

Dobre wyniki dużych eksporterów nie zawsze szybko przekładają się na poprawę sytuacji wszystkich mieszkańców. Część korzyści trafia do właścicieli kapitału i największych firm, podczas gdy koszty wysokich cen i odsetek ponoszą gospodarstwa domowe.

Ponuro, ale nie katastrofalnie

Obecna sytuacja gospodarcza Islandii nie wygląda na zbliżający się poważny kryzys. Eksport pozostaje mocny, siła nabywcza rośnie, a najważniejsze przedsiębiorstwa radzą sobie mimo trudnych warunków.

Nie oznacza to jednak, że pesymizm społeczeństwa jest całkowicie bezpodstawny. Wysokie stopy procentowe, inflacja, rosnące bezrobocie i polityczna niepewność są realnymi problemami.

Można więc powiedzieć, że przed Islandią znajduje się jaśniejsza perspektywa, ale droga do niej nadal przebiega przez trudny okres.

Islandzka gospodarka wysyła dziś sprzeczne sygnały. Z jednej strony ludzie i przedsiębiorcy patrzą w przyszłość z dużym niepokojem. Z drugiej — eksport, ceny najważniejszych produktów i perspektywy części branż pozostają korzystne.

Najważniejsze pytanie brzmi, czy dobre wyniki gospodarki przełożą się na realną poprawę życia mieszkańców.

Bo gospodarka nie jest naprawdę silna tylko dlatego, że dobrze radzą sobie eksporterzy, banki czy duże przedsiębiorstwa. Jest silna wtedy, gdy ludzie czują bezpieczeństwo zatrudnienia, mogą opłacić mieszkanie, spłacać kredyty i planować przyszłość bez ciągłego lęku przed kolejnym wzrostem kosztów.

Na razie dane dają podstawy do ostrożnego optymizmu. Nastroje pokazują jednak, że wielu Islandczyków nadal tej poprawy nie odczuwa.

Więcej na ten temat można przeczytać na stronie 12 dzisiejszego Morgunblaðið.

Źródło
mbl.isRÚV
Back to top button