GospodarkaPolitykaWiadomości z krajuWydarzenia

Islandczycy zagłosują w sprawie rozmów z UE

Alþingi zdecydował, że 29 sierpnia odbędzie się referendum w sprawie kontynuowania rozmów o członkostwie Islandii w Unii Europejskiej. Za uchwałą głosowało 34 posłów koalicji rządzącej, przeciw było 8 posłów, głównie z Miðflokkurinn, a 14 posłów ze Sjálfstæðisflokkurinn i Framsókn wstrzymało się od głosu.

Decyzja zapadła po intensywnej debacie parlamentarnej. Żeby referendum mogło odbyć się w wyznaczonym terminie, uchwała musiała zostać przyjęta najpóźniej dziś.

„Tajne dokumenty” miały kluczowe znaczenie

Nanna Margrét Gunnlaugsdóttir, posłanka Miðflokkurinn, powiedziała w wieczornych wiadomościach Sýnar, że jednym z kluczowych elementów, które pozwoliły procedować sprawę dalej, był dostęp posłów do tzw. „tajnych dokumentów”.

Chodzi o materiały przekazane przez kancelarię premiera. Początkowo mogli zapoznać się z nimi tylko członkowie komisji spraw zagranicznych. Dopiero później przewodniczący Alþingi umożliwił wgląd wszystkim posłom.

Nanna Margrét podkreśliła, że Miðflokkur uważał sprawę za zbyt poważną, aby omawiać ją w parlamencie krócej niż tydzień. Jej zdaniem partii udało się przedstawić najważniejsze zastrzeżenia, a dostęp do dokumentów był jednym z warunków zakończenia parlamentarnego przeciągania sprawy.

„Dostaliśmy możliwość zobaczenia tajnych dokumentów. To było coś, na co kładliśmy duży nacisk. Otrzymaliśmy też możliwość wypowiedzenia się tak, jak uznaliśmy za konieczne” — mówiła Nanna Margrét.

Spór o pośpiech i jasność pytania

Pawel Bartoszek z Viðreisn bronił decyzji o terminie referendum. Jego zdaniem data 29 sierpnia pokazuje konsekwencję rządu, który już na początku roku wskazywał taki kierunek.

Bartoszek przekonywał również, że debata wcale nie była zbyt krótka. Według niego druga debata nad obecną sprawą była dłuższa niż podobny etap rozmów w 2009 roku, kiedy Islandia składała wniosek o członkostwo w UE.

Nanna Margrét odpowiedziała jednak, że obecna sytuacja jest mniej jasna niż wtedy. Jej zdaniem wcześniej pytanie było proste: czy Islandia chce wejść do Unii Europejskiej. Teraz natomiast rząd mówi o kontynuowaniu rozmów, bez wystarczającego wyjaśnienia, jakie miałyby być warunki, cele negocjacyjne i granice ewentualnych ustępstw.

Miðflokkur: nie chodzi o odbieranie głosu narodowi

Posłanka Miðflokkurinn zaznaczyła, że jej partia nie jest przeciwko temu, aby naród wypowiedział się w ważnej sprawie. Problemem ma być to, na jakich warunkach odbywa się referendum.

Według Nanny Margrét rząd prosi społeczeństwo o udzielenie szerokiego mandatu do rozmów z Unią Europejską, ale bez jasnego określenia, czego Islandia miałaby bronić w negocjacjach i jak daleko mogłaby się posunąć w przekazywaniu kompetencji.

Szczególnie krytycznie odniosła się do roli Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir, którą określiła jako otwartą zwolenniczkę Unii Europejskiej.

„Nie zamierzamy uczestniczyć w tym teatrze rządu, jakoby chodziło tylko o zajrzenie do paczki. Unia Europejska jest tym, czym jest. Nie da się po prostu zajrzeć do paczki. Wszyscy, którzy chcą wiedzieć, już wiedzą” — mówiła Nanna Margrét.

Viðreisn: Miðflokkur i tak byłby przeciw

Pawel Bartoszek zwrócił uwagę, że Miðflokkur już przed wyborami zapowiadał sprzeciw wobec takiego referendum. Jego zdaniem należy więc patrzeć na krytykę tej partii także przez pryzmat wcześniejszego stanowiska politycznego.

Bartoszek przypomniał, że rząd zwracał się o opinie do różnych instytucji, w tym do Komisji Weneckiej oraz ośrodków prawnych i ekonomicznych. Dodał też, że zwołano dodatkowe posiedzenie rządu, aby odtajnić wiele dokumentów.

Jego zdaniem niezależnie od tych działań Miðflokkur i tak zagłosowałby przeciw.

Co stanie się po referendum?

Według Pawla Bartoszka, jeśli w referendum wygra odpowiedź „tak”, Islandia wznowi rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Jego zdaniem UE traktuje Islandię jako państwo kandydujące, więc rozmowy mogłyby rozpocząć się już jesienią.

Bartoszek wyraził nadzieję, że negocjacje nie trwałyby dłużej niż około 18 miesięcy i zakończyłyby się przed końcem obecnej kadencji parlamentu.

Jeśli natomiast w referendum zwycięży odpowiedź „nie”, sprawa członkostwa w UE ma zostać odłożona na dłuższy czas.

Referendum otwiera większy spór

Decyzja Alþingi nie kończy sporu o Unię Europejską. Przeciwnie — otwiera nowy etap kampanii, w której przeciwnicy i zwolennicy członkostwa będą próbowali przekonać społeczeństwo do swojej wizji przyszłości Islandii.

Dla zwolenników rozmów referendum jest szansą na sprawdzenie, jakie warunki Islandia mogłaby uzyskać w negocjacjach. Dla przeciwników to ryzyko wejścia na ścieżkę, która może ograniczyć islandzką suwerenność, zwłaszcza w sprawach rybołówstwa, rolnictwa i zasobów naturalnych.

Najważniejsze pytanie, które wróci w kampanii, brzmi więc nie tylko: czy Islandia powinna rozmawiać z UE?

Brzmi ono raczej: czy samo wznowienie rozmów jest neutralnym sprawdzeniem możliwości, czy już politycznym krokiem w stronę członkostwa?

Back to top button