GospodarkaPolitykaWiadomości z kraju

Ekspertka z unijnej komisji ostrzega przed niekontrolowanym rozwojem AI

Rozwój sztucznej inteligencji przyspiesza, a światowe regulacje nadal nie nadążają za tempem zmian. Tak uważa Halldóra Mogensen, była posłanka Piratów i obecnie członkini naukowej komisji ekspertów Unii Europejskiej ds. sztucznej inteligencji.

Komisja, w której zasiada Halldóra, ma doradzać przy wdrażaniu unijnych przepisów dotyczących AI, znanych jako AI Act. Jej zadaniem jest m.in. ocena ryzyk związanych z dużymi modelami sztucznej inteligencji, takimi jak te rozwijane przez OpenAI, Anthropic i inne największe firmy technologiczne.

„Nie ma oznak, że rozwój zwalnia”

Halldóra podkreśla, że nie widać obecnie sygnałów, aby rozwój sztucznej inteligencji miał zwolnić. Jej zdaniem firmy technologiczne i inwestorzy koncentrują się przede wszystkim na wartości rynkowej, przewadze konkurencyjnej i szybkim wdrażaniu nowych rozwiązań.

Pytania o bezpieczeństwo, etykę, wpływ na społeczeństwo, prywatność czy demokrację są często odsuwane na dalszy plan.

Według Halldóry władze na świecie zbyt długo zwlekały z tworzeniem ram prawnych dla sztucznej inteligencji. Jej zdaniem Unia Europejska jest obecnie jednym z niewielu podmiotów, które próbują realnie uregulować ten obszar.

Czym zajmuje się unijna komisja ekspertów?

Naukowa komisja ekspertów ds. sztucznej inteligencji składa się z 60 niezależnych specjalistów i działa przy Komisji Europejskiej. Jej członkowie zostali powołani na dwa lata.

Komisja ma wspierać wdrażanie unijnego AI Act, czyli przepisów regulujących wykorzystanie sztucznej inteligencji. Szczególną uwagę poświęca się tzw. ogólnym modelom AI, które mogą mieć szerokie zastosowanie i wpływać na wiele dziedzin życia.

Chodzi o systemy, które nie służą tylko jednemu konkretnemu celowi, ale mogą być używane w edukacji, administracji, biznesie, medycynie, mediach, wojsku, polityce i codziennej komunikacji.

Nieprzejrzyste systemy i trudne pytania

Halldóra zwraca uwagę, że współczesna sztuczna inteligencja opiera się na głębokich sieciach neuronowych, które są z natury trudne do pełnego wyjaśnienia. Oznacza to, że nawet twórcy systemów nie zawsze potrafią jasno wskazać, dlaczego model wygenerował konkretną odpowiedź lub podjął określoną decyzję.

To utrudnia kontrolę, audyty i ocenę odpowiedzialności.

Jej zdaniem AI może wpływać na prywatność, bezpieczeństwo państwowe, zaufanie społeczne i środowisko. Duże modele zużywają ogromne ilości energii i wody, co rodzi pytania także o ich wpływ ekologiczny.

Firmy mówią o hamowaniu, ale trwa wyścig

Firma Anthropic, jedna z czołowych firm rozwijających sztuczną inteligencję, zaproponowała spowolnienie prac nad najbardziej zaawansowanymi systemami AI. Halldóra uważa, że takie obawy są uzasadnione, ale jednocześnie wskazuje na realia rynku.

Największe firmy AI rywalizują o pozycję, kapitał i dostęp do technologicznej przewagi. W grę wchodzą ogromne pieniądze. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że cały sektor dobrowolnie zwolni tylko dlatego, że pojawiają się pytania o bezpieczeństwo.

„Bodziec do ostrożności po prostu nie istnieje” — ocenia Halldóra.

Zwraca też uwagę, że apele o spowolnienie rozwoju AI mogą mieć mieszany charakter. Z jednej strony mogą wynikać z realnych obaw, z drugiej — mogą być elementem gry konkurencyjnej między firmami.

Państwa boją się zostać w tyle

Jednym z powodów, dla których rządy niechętnie ograniczają rozwój sztucznej inteligencji, jest kwestia bezpieczeństwa narodowego. Państwa zachodnie obawiają się, że jeśli spowolnią rozwój AI, przewagę mogą zdobyć Chiny lub inne mocarstwa.

W efekcie firmy technologiczne często dostają dużą swobodę działania, bo politycy uznają, że najważniejsze jest „nie zostać w tyle”.

To tworzy trudny dylemat. Z jednej strony potrzebne są innowacje i konkurencyjność. Z drugiej — brak zasad może prowadzić do poważnych skutków społecznych, politycznych i środowiskowych.

Czy ktokolwiek naprawdę zatrzyma ten wyścig?

Halldóra ocenia, że zatrzymanie lub spowolnienie rozwoju sztucznej inteligencji byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby zrobiły to wspólnie wszystkie najważniejsze państwa i firmy na świecie. Przy obecnej sytuacji politycznej uważa to jednak za mało prawdopodobne.

Jej zdaniem nikt nie chce jako pierwszy nacisnąć hamulca, ponieważ każdy boi się, że konkurenci wykorzystają ten moment do zdobycia przewagi.

Rozwój sztucznej inteligencji nie jest już wyłącznie sprawą firm technologicznych. To kwestia bezpieczeństwa, demokracji, prywatności, gospodarki, środowiska i codziennego życia ludzi.

Unia Europejska próbuje stworzyć ramy prawne dla AI, ale nawet tam pojawia się pytanie, czy regulacje będą wystarczająco silne wobec tempa zmian i presji wielkich firm.

Największy problem polega na tym, że sztuczna inteligencja rozwija się szybciej niż systemy polityczne i prawne, które miałyby ją kontrolować. A jeśli główną motywacją pozostanie zysk, dominacja rynkowa i geopolityczny wyścig, ostrożność może przegrać z pośpiechem.

Dlatego pytanie nie brzmi już, czy sztuczna inteligencja zmieni świat. Ona już go zmienia.

Pytanie brzmi: czy człowiek zdąży zbudować zasady, zanim technologia zacznie działać poza realną kontrolą społeczeństw?

Źródło
mbl.isRÚV
Back to top button