Kilometrówka ma wzrosnąć o 15,9%. Ponad 40 tysięcy osób chciało jej zniesienia

Islandzki rząd planuje kolejne zwiększenie kosztów ponoszonych przez właścicieli samochodów. W przedstawionym projekcie budżetu na 2027 rok zaproponowano podwyższenie opłaty kilometrowej aż o 15,9%. Jednocześnie o 5,2% ma wzrosnąć tradycyjny podatek samochodowy.
To szczególnie kontrowersyjna wiadomość, ponieważ zaledwie kilka miesięcy temu ponad 40 tysięcy osób podpisało petycję domagającą się całkowitego zniesienia kilometrówki.
Petycja zakończyła się 30 kwietnia. Do dziś nie widać jednak, aby jej postulaty miały doprowadzić do wycofania systemu. Wręcz przeciwnie – rząd chce teraz zwiększyć wpływy z kilometrówki.
Kilometrówka w górę o 15,9%
System opłat za przejechane kilometry został wprowadzony na początku 2026 roku i zastąpił część wcześniejszych podatków związanych z paliwami.
Teraz rząd chce zwiększyć stawkę o 15,9%.
Z projektu budżetu wynika, że część podwyżki – 5,2% – odpowiada założeniom dotyczącym wzrostu cen. Dodatkowo państwo chce jednak uzyskać około 4 miliardy ISK dodatkowych dochodów.
Celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której dochody państwa związane z pojazdami i paliwami będą odpowiadały około 1,7% PKB.
Na 2027 rok wpływy z pojazdów i paliw szacowane są na około 89 miliardów ISK.
Wzrośnie również podatek samochodowy
Na kilometrówce się nie kończy. Projekt zakłada również podwyższenie bifreiðagjald, czyli podatku samochodowego, o 5,2%. Podwyżka ma odpowiadać inflacji.
Dla właściciela samochodu oznacza to więc jednoczesny wzrost dwóch obciążeń: opłaty zależnej od liczby przejechanych kilometrów oraz stałego podatku związanego z posiadaniem pojazdu.
Rząd: system jest bardziej sprawiedliwy
Władze argumentują, że szybki rozwój samochodów elektrycznych wymusił zmianę sposobu finansowania dróg.
W starym systemie kierowcy samochodów benzynowych i diesli płacili znaczną część podatków podczas tankowania. Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych wpływy z tego źródła zaczęły tracić znaczenie.
Kilometrówka ma według rządu stworzyć bardziej sprawiedliwy system, ponieważ wysokość opłaty jest związana z korzystaniem z infrastruktury drogowej oraz kategorią pojazdu.
Problem w tym, że dla kierowców najważniejszy jest ostateczny rachunek.
Ponad 40 tysięcy osób chciało zniesienia kilometrówki
Od 30 marca do 30 kwietnia 2026 roku na oficjalnej stronie Ísland.is prowadzona była zbiórka podpisów pod petycją zatytułowaną „Undirskriftasöfnun fyrir afnámi kílómetragjalds” – petycja w sprawie zniesienia opłaty kilometrowej.
Podpisały ją dokładnie 41 981 osoby.
Autorzy domagali się całkowitego wycofania kilometrówki. Argumentowali między innymi, że właściciele samochodów już ponoszą inne opłaty związane z pojazdami, a cały system jest ich zdaniem niesprawiedliwy.
Od zakończenia zbiórki minęło kilka miesięcy. Zamiast informacji o zniesieniu opłaty pojawia się teraz propozycja jej podwyższenia o 15,9%.
Coraz więcej kosztów dla zwykłego mieszkańca
I tutaj zaczyna się szerszy problem. Nie chodzi już wyłącznie o jedną opłatę. Rosną koszty mieszkań i wynajmu. Żywność i usługi pozostają drogie. Stopy procentowe nadal mocno obciążają osoby posiadające kredyty. Paliwo ponownie podrożało po zakończeniu czasowej obniżki VAT.
Do tego dochodzi kilometrówka. A teraz kilometrówka ma wzrosnąć jeszcze o 15,9%.
Dla osoby mieszkającej poza centrum Reykjavíku samochód bardzo często nie jest luksusem. Jest narzędziem potrzebnym do dojazdu do pracy, zawiezienia dzieci do szkoły, zrobienia zakupów czy dotarcia do lekarza.
Im więcej taka osoba musi jeździć, tym więcej zapłaci.
Szczególnie mocno odczują to osoby dojeżdżające do pracy
Opłata kilometrowa ma jedną bardzo prostą cechę: im więcej jeździsz, tym więcej płacisz. Dlatego szczególnie odczują ją osoby mieszkające daleko od miejsca pracy. Dotyczy to również mieszkańców mniejszych miejscowości i terenów, gdzie transport publiczny nie daje realnej możliwości zastąpienia samochodu.
W praktyce dwie osoby wykonujące podobną pracę mogą ponosić zupełnie inne koszty tylko dlatego, że jedna mieszka kilka kilometrów od miejsca zatrudnienia, a druga musi codziennie przejechać kilkadziesiąt kilometrów.
Państwo chce zwiększyć wpływy
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element projektu. Podwyżka nie wynika wyłącznie z inflacyjnej korekty stawki.
Gdyby chodziło tylko o dostosowanie do wzrostu cen, mówilibyśmy o około 5,2%. Tymczasem proponowana podwyżka kilometrówki wynosi 15,9%.
Rząd otwarcie wskazuje, że dodatkowa zmiana ma przynieść państwu około 4 miliardy ISK większych dochodów.
To oznacza, że kilometrówka staje się nie tylko nowym sposobem zastąpienia wcześniejszych podatków paliwowych, ale ważnym źródłem dochodów budżetowych.
Gdzie jest granica?
To właśnie może budzić największe obawy kierowców. System istnieje dopiero od początku roku, a już pojawia się propozycja zwiększenia stawki o niemal 16%.
Powstaje więc naturalne pytanie: co będzie za rok, dwa czy pięć lat?
Jeżeli kilometrówka staje się jednym z kluczowych źródeł dochodów państwa związanych z transportem, każda kolejna potrzeba zwiększenia wpływów budżetowych może rodzić pokusę kolejnego podnoszenia stawki.
Dlatego dyskusja nie powinna dotyczyć wyłącznie tego, czy obecna podwyżka wyniesie kilka koron więcej.
Powinna dotyczyć również zasad, według których państwo będzie mogło zmieniać tę opłatę w przyszłości.
Petycja pozostawia ważne pytanie
41 981 podpisów w kraju wielkości Islandii to liczba, której trudno nie zauważyć.
Nie oznacza oczywiście automatycznie, że parlament ma obowiązek znieść podatek tylko dlatego, że powstała petycja. Decyzje podatkowe należą do Alþingi i rządu w ramach obowiązującego prawa.
Ale tak duża liczba podpisów pokazuje wyraźny społeczny sprzeciw. Dlatego mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnej odpowiedzi: co stało się z postulatem przedstawionym w petycji i jakie stanowisko zajęły wobec niego władze?
Zwłaszcza teraz, gdy zamiast informacji o zniesieniu opłaty pojawia się propozycja jej znacznego zwiększenia.
Najpierw ściągamy pasa, później płacimy więcej
Sytuacja staje się jeszcze bardziej kontrowersyjna w kontekście inflacji i układów zbiorowych.
Od pracowników oczekiwano umiarkowanych żądań płacowych, aby pomóc ograniczyć inflację i stworzyć warunki do spadku stóp procentowych. Tymczasem koszty życia nadal są wysokie, paliwo drożeje, pojawiają się nowe lub wyższe opłaty, a teraz państwo planuje zwiększyć kilometrówkę.
Można więc zrozumieć frustrację osób, które patrzą na swoją wypłatę i widzą, że coraz większa jej część znika na mieszkanie, żywność, samochód, paliwo, podatki i opłaty.
W pewnym momencie pojawia się podstawowe pytanie: ile kolejnych kosztów można przerzucać na gospodarstwa domowe, zanim poprawa wskaźników budżetowych zacznie oznaczać pogorszenie sytuacji zwykłych ludzi?
Budżet ma się bilansować. Ale ktoś za to zapłaci
Minister finansów Daði Már Kristófersson chce osiągnąć około 5 miliardów ISK nadwyżki i przedstawić pierwszy od 2019 roku budżet bez deficytu.
Z punktu widzenia finansów państwa jest to ważny cel. Nie można jednak zapominać, skąd pochodzą dodatkowe dochody. Budżet państwa nie poprawia się sam. Jeżeli zwiększane są podatki i opłaty, pieniądze pochodzą z kieszeni mieszkańców i przedsiębiorstw.
Dlatego przy każdej takiej decyzji powinno się zadawać nie tylko pytanie: ile państwo dzięki temu uzyska?Równie ważne jest drugie: ile jeszcze może zapłacić zwykły mieszkaniec Islandii?
Budżet państwa musi się zgadzać – ale dlaczego coraz częściej ma się zgadzać kosztem ludzi, którzy codziennie pracują i płacą podatki? Rosną opłaty, podatki i koszty dojazdu, podczas gdy państwo ponosi również coraz większe wydatki na utrzymanie osób pozostających poza rynkiem pracy, w tym części migrantów korzystających z pomocy publicznej. Pomoc osobom rzeczywiście jej potrzebującym jest konieczna, ale równie uzasadnione jest pytanie, czy państwo wystarczająco skutecznie wymaga aktywizacji zawodowej od osób zdolnych do pracy. System powinien pomagać potrzebującym, a jednocześnie premiować pracę – nie tworzyć sytuacji, w której kolejne obciążenia spadają przede wszystkim na tych, którzy pracują, dojeżdżają i finansują system ze swoich podatków.
Potrzebujesz pomocy, wsparcia lub nie wiesz, gdzie zwrócić się ze swoją sprawą? Skontaktuj się z Moja Islandia. Jesteśmy po to, aby wspierać Polaków mieszkających na Islandii, pomagać w codziennych problemach i wspólnie szukać rozwiązań.
📞 +354 789 2299
✉️ office@mojaislandia.com






