GospodarkaPolitykaWiadomości z krajuWydarzenia

Islandia wypowiada międzynarodowy traktat energetyczny

Islandia oficjalnie wypowiedziała udział w Traktacie Karty Energetycznej — Energy Charter Treaty, ECT. Jak poinformowano na stronie islandzkiego rządu, decyzja została podjęta w związku z tym, że umowa jest sprzeczna z polityką państwa dotyczącą suwerenności energetycznej oraz prawa Islandii do samodzielnego decydowania o własnych zasobach i polityce energetycznej.

Wystąpienie Islandii z traktatu wejdzie w życie w 2027 roku, zgodnie z zapisami samej umowy. Po tym terminie Islandia przestanie również wnosić opłaty na rzecz sekretariatu traktatu.

Czym jest Traktat Karty Energetycznej?

Traktat Karty Energetycznej został podpisany w 1994 roku, a Islandia ratyfikowała go w 2015 roku. Jego celem miało być m.in. zapewnienie ochrony inwestorom oraz ułatwienie swobodnego handlu energią między państwami.

W praktyce oznaczało to, że państwa uczestniczące w traktacie deklarowały gotowość do wspierania wolnego handlu zasobami energetycznymi oraz współpracy w zakresie przesyłu energii przez granice.

Problem polega jednak na tym, że z biegiem lat traktat zaczął być krytykowany jako narzędzie wzmacniające pozycję dużych międzynarodowych firm energetycznych kosztem państw i ich prawa do prowadzenia własnej polityki klimatycznej oraz energetycznej.

Minister: żaden inny traktat nie doprowadził do tylu sporów przeciwko państwom

Jóhann Páll Jóhannsson, islandzki minister środowiska, energii i klimatu, rozpoczął przygotowania do wystąpienia Islandii z traktatu w 2025 roku. Decyzję uzasadniono tym, że ECT nie odpowiada obecnej polityce Islandii w sprawach energii i klimatu.

W komunikacie rządowym podkreślono, że Unia Europejska oraz co najmniej dziesięć państw europejskich również wypowiedziały udział w traktacie. Powodem jest przekonanie, że umowa jest przestarzała i źle pasuje do współczesnych wyzwań związanych z transformacją energetyczną, ochroną klimatu i kontrolą państw nad własnymi zasobami.

Szczególnie kontrowersyjny jest mechanizm pozwalający firmom pozywać państwa przed specjalnymi, zamkniętymi trybunałami arbitrażowymi, poza zwykłym systemem sądownictwa. Spory mogą dotyczyć decyzji państw, które wpływają na opłacalność inwestycji firm energetycznych.

Według islandzkiego rządu na podstawie tego traktatu wszczęto już ponad sto spraw arbitrażowych przeciwko państwom. Część z nich dotyczyła działań podejmowanych przez rządy w ramach transformacji energetycznej.

Islandzki minister wskazał, że żaden inny międzynarodowy traktat handlowy lub inwestycyjny nie stał się podstawą tak wielu spraw wytaczanych przez wielkie firmy przeciwko suwerennym państwom.

Islandia chce zachować kontrolę nad własną energią

Dla Islandii sprawa ma szczególne znaczenie, ponieważ energia jest jednym z najważniejszych elementów krajowej gospodarki. Kraj opiera się w dużym stopniu na energii odnawialnej, przede wszystkim geotermalnej i wodnej. Decyzje dotyczące wykorzystania tych zasobów mają więc znaczenie nie tylko gospodarcze, ale również strategiczne.

Rząd argumentuje, że Islandia musi mieć pełną swobodę w prowadzeniu własnej polityki energetycznej. Chodzi o to, aby decyzje dotyczące zasobów, cen, infrastruktury i kierunku rozwoju sektora energetycznego były podejmowane przez islandzkie władze, a nie ograniczane przez międzynarodowy traktat chroniący interesy inwestorów.

W komunikacie podkreślono, że traktat wspierał ideę swobodnego handlu energią przez granice. Dla krytyków właśnie ten element jest problematyczny, ponieważ może ograniczać możliwość państwa do ochrony własnych zasobów i prowadzenia niezależnej polityki.

Brak argumentów za dalszym członkostwem

Przed podjęciem decyzji islandzkie ministerstwo przeprowadziło proces konsultacji. Według rządu w jego trakcie nie pojawiły się stanowiska ze strony zainteresowanych podmiotów, które przemawiałyby za dalszym członkostwem Islandii w traktacie.

Rząd zaznacza także, że udział Islandii w ECT od początku był bardzo ograniczony. Islandia nie brała aktywnego udziału w pracach traktatu, a nie ma też informacji, aby islandzkie firmy korzystały z jego przepisów w zakresie ochrony inwestycji lub rozwiązywania sporów.

Ani islandzkie władze, ani islandzkie przedsiębiorstwa nie były również stroną spraw arbitrażowych prowadzonych na podstawie traktatu.

Decyzja zgodna z kierunkiem Europy

Wystąpienie Islandii wpisuje się w szerszy europejski trend. W ostatnich latach z Traktatu Karty Energetycznej wycofała się Unia Europejska oraz część państw europejskich. Główny zarzut wobec traktatu jest taki, że chroni on inwestycje energetyczne w sposób niedostosowany do obecnych realiów klimatycznych i politycznych.

Państwa, które chcą ograniczać emisje, odchodzić od paliw kopalnych albo zmieniać model energetyczny, mogą być narażone na kosztowne spory z firmami, które uznają, że decyzje rządu obniżają opłacalność ich inwestycji.

Islandzki rząd uznał, że dalsze uczestnictwo w takim systemie nie leży w interesie kraju.

Wnioski

Decyzja Islandii o wypowiedzeniu Traktatu Karty Energetycznej to nie tylko techniczna zmiana w polityce międzynarodowej. To jasny sygnał, że kraj chce zachować możliwie pełną kontrolę nad własną polityką energetyczną i klimatyczną.

Rząd uznał, że umowa, która pozwala wielkim firmom pozywać państwa przed zamkniętymi trybunałami arbitrażowymi, nie odpowiada interesom Islandii. Szczególnie w sytuacji, gdy energia jest jednym z najważniejszych zasobów kraju.

Islandia wychodzi więc z traktatu, który coraz częściej uznawany jest w Europie za przestarzały i niepasujący do współczesnych wyzwań. Formalnie decyzja zacznie obowiązywać w 2027 roku.

Back to top button