GospodarkaWydarzeniaZdrowie

Umowa UE–Mercosur i bezpieczeństwo żywności. Co wiemy, a co wymaga ostrożności?

Od 1 maja 2026 roku zaczęła być tymczasowo stosowana handlowa część umowy między Unią Europejską a państwami Mercosur, czyli Brazylią, Argentyną, Urugwajem i Paragwajem. Komisja Europejska przedstawia porozumienie jako szansę na rozwój eksportu, obniżenie ceł i ułatwienie handlu między Europą a Ameryką Południową. Jednocześnie umowa od lat budzi duży sprzeciw części rolników, organizacji konsumenckich i polityków, którzy obawiają się nierównej konkurencji oraz trudności w egzekwowaniu europejskich standardów żywnościowych wobec produktów importowanych spoza UE.

Największe kontrowersje dotyczą żywności. Europejscy rolnicy muszą produkować według rygorystycznych norm dotyczących dobrostanu zwierząt, stosowania leków, pestycydów, kontroli weterynaryjnych i bezpieczeństwa żywności. Krytycy umowy pytają więc, czy produkty sprowadzane z państw Mercosur będą kontrolowane równie skutecznie i czy nie będą konkurować ceną kosztem standardów, których europejscy producenci muszą przestrzegać.

Pierwszy alarm: kurczak z Brazylii i salmonella w Grecji

W pierwszych dniach po wejściu umowy w życie greckie media podały informację, która szybko stała się symbolem tych obaw. Według portalu Keep Talking Greece, powołującego się na Panhelleńską Federację Geotechników Publicznych, w pierwszych partiach mrożonego kurczaka z Brazylii sprowadzonych do Grecji wykryto salmonellę w około 80% przebadanych próbek. Chodziło o około 3 tony mięsa.

To bardzo mocna informacja, ale trzeba ją opisywać precyzyjnie. Na ten moment nie należy przedstawiać jej jako w pełni potwierdzonego oficjalnego komunikatu greckiego urzędu żywności, lecz jako doniesienie medialne oparte na wypowiedziach przedstawicieli branży weterynaryjnej. W artykule warto więc napisać: „według greckich mediów” albo „według Panhelleńskiej Federacji Geotechników Publicznych”, zamiast stwierdzać bez zastrzeżeń, że „80% brazylijskiego kurczaka było skażone”.

Mimo tej ostrożności sprawa jest ważna, bo pokazuje dokładnie ten problem, którego obawiali się przeciwnicy umowy: jeżeli żywność z państw Mercosur zaczyna trafiać na europejski rynek na większą skalę, system kontroli musi być szybki, skuteczny i przejrzysty.

RASFF — system, który wykrywa problemy, ale nie usuwa wszystkich obaw

Unia Europejska ma system ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach — RASFF. To właśnie tam państwa członkowskie zgłaszają przypadki wykrycia salmonelli, pestycydów, aflatoksyn, niedozwolonych substancji czy innych zagrożeń w produktach spożywczych. RASFF jest jednym z najważniejszych narzędzi do sprawdzania, czy konkretne alarmy żywnościowe naprawdę miały miejsce.

Samo istnienie zgłoszenia w RASFF można interpretować na dwa sposoby. Z jednej strony pokazuje ono, że system działa — problem został wykryty, zgłoszony i może zostać zablokowany. Z drugiej strony, duża liczba alarmów dotyczących podobnych produktów lub podobnych krajów pochodzenia może wskazywać na powtarzający się problem jakościowy albo kontrolny.

Właśnie dlatego argument „skoro RASFF wykrywa, to wszystko jest w porządku” nie zamyka dyskusji. System może wykrywać część problemów, ale pytanie brzmi: ile kontroli jest wykonywanych, jak często są fizycznie sprawdzane partie towaru i czy wszystkie ryzykowne produkty są zatrzymywane przed trafieniem na rynek.

Hormony w mięsie: przykład brazylijskiej wołowiny

Kolejny temat to hormony wzrostu. W Unii Europejskiej stosowanie hormonów jako promotorów wzrostu u zwierząt przeznaczonych do produkcji żywności jest zakazane. Dotyczy to m.in. estradiolu 17β, który od lat znajduje się w centrum unijnych regulacji dotyczących bezpieczeństwa mięsa. Zakaz obejmuje nie tylko produkcję w UE, ale również mięso importowane z państw trzecich.

W bazie RASFF pojawiały się już zgłoszenia dotyczące produktów z Brazylii, w tym przypadki związane z podejrzeniem niedozwolonych substancji lub pozostałościami pestycydów. Przykładem jest zgłoszenie RASFF dotyczące chlorpyrifosu w limonkach z Brazylii.

To nie oznacza, że każdy produkt z Brazylii jest niebezpieczny. Oznacza jednak, że w handlu żywnością z państwami o innych modelach produkcji ryzyko musi być traktowane poważnie, a kontrola nie może być wyłącznie formalnością opartą na dokumentach.

Problem nierównej konkurencji

Najważniejszy spór wokół umowy UE–Mercosur nie dotyczy samego handlu, ale zasad konkurencji. Europejski rolnik ponosi koszty dostosowania do unijnych norm. Musi spełniać wymogi dotyczące środowiska, dobrostanu zwierząt, środków ochrony roślin, leków weterynaryjnych i dokumentacji. Jeżeli na ten sam rynek trafia żywność produkowana taniej, ale według innych standardów lub przy słabszej kontroli, konkurencja przestaje być równa.

Zwolennicy umowy argumentują, że porozumienie otworzy nowe rynki dla europejskich firm, obniży cła i wzmocni pozycję UE w globalnym handlu. Komisja Europejska podkreśla, że umowa ma stworzyć nowe możliwości eksportowe dla przemysłu, usług i sektora rolno-spożywczego oraz zawierać mechanizmy ochronne dla wrażliwych sektorów.

Przeciwnicy odpowiadają, że te zabezpieczenia mogą okazać się niewystarczające, jeżeli kontrole graniczne będą wyrywkowe, a różnice w standardach produkcji pozostaną realne. Dla konsumenta końcowego problem może nie być widoczny od razu. Produkt wygląda podobnie, cena jest niższa, ale sposób produkcji, stosowane środki i poziom kontroli mogą być zupełnie inne.

Co powinien zrobić konsument?

Najprostsza rzecz to czytać etykiety i sprawdzać kraj pochodzenia mięsa, drobiu, owoców, warzyw i produktów mrożonych. Warto zwracać uwagę nie tylko na markę, ale też na informację, skąd pochodzi surowiec. Szczególnie przy mięsie i produktach przetworzonych kraj produkcji nie zawsze oznacza kraj pochodzenia składnika.

Nie chodzi o panikę ani o bojkot wszystkiego, co importowane. Chodzi o świadomy wybór. Jeżeli konsument chce wspierać lokalnych producentów, powinien mieć łatwy dostęp do jasnej informacji o pochodzeniu produktu. Jeżeli wybiera tańszy import, również powinien wiedzieć, z jakim systemem produkcji i kontroli może się to wiązać.

Kto realnie na nim zarabia i kto ponosi ryzyko?

Umowa UE–Mercosur jest przedstawiana jako sukces handlowy, ale dla zwykłego konsumenta jej korzyści są co najmniej niepewne. Nie ma gwarancji, że niższe cła przełożą się na realnie niższe ceny w sklepach. Jest natomiast bardzo prawdopodobne, że największe zyski trafią do importerów, pośredników, koncernów spożywczych i dużych sieci handlowych.

Koszty mogą ponieść inni: europejscy rolnicy, lokalni producenci i konsumenci. Rolnik straci rynek zbytu, lokalna produkcja zostanie wyparta przez tańszy import, a konsument otrzyma żywność produkowaną w systemie, nad którym ma mniejszą kontrolę. Jeżeli do tego dołożymy alarmy dotyczące salmonelli, pestycydów, hormonów i innych problemów wykrywanych w systemie RASFF, trudno uznać te obawy za przesadę.

Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś jeszcze: zabicie europejskiego rolnictwa nie będzie widoczne z dnia na dzień. To proces, który może trwać latami. Najpierw rolnik nie sprzeda plonów. Potem ograniczy produkcję. Następnie zamknie gospodarstwo. A kiedy lokalna produkcja zniknie, konsument zostanie uzależniony od importu i od decyzji największych graczy rynku.

Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „czy umowa UE–Mercosur obniży ceny?”. Prawdziwe pytanie brzmi:

czy chwilowa korzyść dla handlu jest warta utraty bezpieczeństwa żywnościowego Europy?

Źródło: Komisja Europejska — informacja o tymczasowym stosowaniu umowy UE–Mercosur od 1 maja 2026 r.

DG TAXUD — reguły pochodzenia i preferencyjne taryfy od 1 maja 2026 r. RASFF — oficjalna baza ostrzeżeń żywnościowych UE.

Efsyn / Keep Talking Greece — doniesienia o salmonelli w brazylijskim kurczaku w Grecji. Komisja Europejska — hormony w mięsie i zakaz oestradiolu 17β.

RASFF notification 2025.8932 — podejrzenie mięsa z Brazylii od zwierząt leczonych niedozwoloną substancją. RASFF notification 2025.9793 — chlorpyrifos w limonkach z Brazylii.

EFSA — aflatoksyny w żywności.

Back to top button