Samgöngustofa i Sjóvá rozpoczęły nową kampanię społeczną, która ma zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo korzystania z telefonu podczas jazdy. Chodzi szczególnie o zachowanie, które wiele osób bagatelizuje: „tylko na chwilę” przeczytać wiadomość, odpisać, sprawdzić powiadomienie albo rzucić okiem na telefon.
Według najnowszych danych Samgöngustofa z 2025 roku korzystanie z telefonu za kierownicą wzrosło w porównaniu z rokiem poprzednim. 39,4 procent kierowców przyznaje, że czyta wiadomości podczas jazdy, a 31,1 procent pisze wiadomości za kierownicą.
To szczególnie niepokojące, bo w tej samej ankiecie aż 96 procent osób uznało sprawdzanie wiadomości podczas prowadzenia za niebezpieczne.
„Tylko na chwilę” może wystarczyć
Gunnar Geir Gunnarsson z Samgöngustofa podkreśla, że problemem jest właśnie to pozornie niewinne zachowanie. Kierowca myśli, że tylko szybko zerknie na SMS, TikToka, wynik meczu albo powiadomienie. W praktyce jednak w tym momencie przestaje w pełni prowadzić samochód.
Badania wskazują, że osoba czytająca lub pisząca wiadomość podczas jazdy może być nawet 23 razy bardziej narażona na udział w wypadku. Szacuje się też, że nawet jedna czwarta wypadków drogowych może być związana z używaniem telefonu.
Nawet przy prędkości 40 km/h samochód przejeżdża około 56 metrów w ciągu pięciu sekund. To tyle, ile może zająć przeczytanie lub napisanie krótkiej wiadomości.
Wolna jazda też nie chroni
Wielu kierowców tłumaczy sobie, że skoro jadą wolno, na przykład 30 lub 40 km/h, to szybkie spojrzenie w telefon nie jest aż tak groźne. Gunnar Geir zwraca jednak uwagę, że to złudzenie.
Przy prędkości 30 km/h samochód również pokonuje ponad 40 metrów w czasie, gdy kierowca nie patrzy na drogę. A taka jazda często odbywa się w osiedlach, w pobliżu szkół, przejść dla pieszych i miejsc, gdzie poruszają się dzieci, rowerzyści i piesi.
Wystarczy kilka sekund nieuwagi, aby doszło do tragedii.
Nie da się naprawdę robić dwóch rzeczy naraz
Samgöngustofa podkreśla, że kiedy kierowca oddaje telefonowi rękę, wzrok i uwagę, niewiele zostaje do prowadzenia samochodu.
Gunnar Geir mówi wprost: nie istnieje coś takiego jak prawdziwe „multitasking” za kierownicą. Gdy kierowca sięga po telefon, jego mózg i oczy są zajęte czymś innym. W praktyce oznacza to, że na ten moment przestaje prowadzić świadomie.
„Gdy wchodzimy w telefon, po prostu przestajemy prowadzić” — podkreśla.
Problem dotyczy nie tylko młodych
Częściej po telefon za kierownicą sięgają młodzi kierowcy, ale nie jest to wyłącznie ich problem. Według Samgöngustofa zjawisko dotyczy wielu grup wiekowych.
Młodzi są jednak szczególnie narażeni, ponieważ mają mniejsze doświadczenie za kierownicą. Nie mają jeszcze wyrobionych automatycznych reakcji, które przychodzą wraz z latami jazdy. Jeśli wydarzy się coś nagłego, mogą mieć mniej czasu i umiejętności, aby prawidłowo zareagować.
Co roku na islandzkie drogi trafia około 5–6 tysięcy nowych kierowców, dlatego regularna edukacja jest bardzo ważna.
Rodzice muszą być przykładem
Gunnar Geir zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Często ci sami dorośli, którzy boją się o swoje dzieci jeżdżące rowerem albo zaczynające prowadzić samochód, sami korzystają z telefonu za kierownicą.
To ma znaczenie, bo dzieci uczą się przede wszystkim z obserwacji. Jeżeli przez lata widzą, że rodzic prowadzi i jednocześnie sprawdza telefon, trudno później przekonać je, że one nie powinny robić tego samego.
Dobra edukacja zaczyna się więc nie tylko od kampanii, ale też od przykładu w domu.
Kampanie działają, ale trzeba je powtarzać
Samgöngustofa zauważa, że kampanie społeczne mogą wpływać na zachowanie kierowców. Po wcześniejszej kampanii dotyczącej zagrożeń związanych z ekranami odnotowano spadek używania telefonów za kierownicą w 2024 roku. Był to pierwszy taki spadek po kilku latach wzrostów.
Problem jednak szybko wrócił. Już w kolejnym roku wyniki ponownie się pogorszyły. Dlatego instytucje podkreślają, że przypominanie o tym zagrożeniu musi odbywać się regularnie.
Chwila nieuwagi może zostać na lata
Samgöngustofa regularnie analizuje wypadki, w których telefon odegrał rolę. Wśród nich są także zdarzenia, w których potrącone zostały dzieci.
Takie wypadki zostawiają ślad na długo — zarówno u poszkodowanych, jak i u kierowcy. Jedna krótka wiadomość, jedno powiadomienie i kilka sekund nieuwagi mogą zmienić życie wielu osób.
Dlatego przesłanie kampanii jest proste: jeśli prowadzisz, nie sięgaj po telefon. Nie „tylko na chwilę”. Nie „tylko sprawdzić”. Nie „tylko odpisać”.
Za kierownicą ta chwila może być zbyt długa.







